Próba NSU: Holger G. i niewłaściwi przyjaciele

38-letni Holger G. należał do Ralfa W., a trójka zanurzyła się w koleżeństwo Jeny i została oskarżona o rzekomych zwolenników grupy.

© Marc Müller / dpa

Przyjaźń, mówi Holger G., to uczucie, które sięga głęboko. Przyjaciel to taki, na którym możesz polegać. Ktoś, kto również mówi ci, żebyś budował gówno. Uwe Böhnhardt, Uwe Mundlos i Beate Zschäpe byli dla niego przyjaciółmi. Kiedy zidentyfikował wówczas neonazistowskiego towarzysza w policji w Jenie, a następnie został zgłoszony - była to „wielka głupota” - powiedział mu Uwe Mundlos: „Nie martw się, jesteś taki.” Przyjęliby go takim, jakim jest, mówi Holger G. Do ostatniej chwili. Tam musiał zwrócić się do niej z Gerry, Maxem i Liese, ich imieniem i nazwiskiem. Ale kiedy poruszali się po domach razem w Hanowerze, nie czuli, że mieszkają pod ziemią. Opowiadali o jego związku, opowiadali o swoich wakacjach, a czasami Uwe Mundlos miał „niekończące się monologi” na temat gier komputerowych. Czuł się zobowiązany do „trójki” i chciał pomóc. Złożył dobrowolnie swoje prawo jazdy i zorganizował kartę ubezpieczenia zdrowotnego dla Beate Zschäpe. Co robisz właśnie dla prawdziwych przyjaciół w potrzebie.

Jest 5 listopada 2011 r., Pół do pierwszej nad ranem, kiedy policja w Bad Nenndorf odbiera go nocą w jego firmie na przesłuchanie. Zgodnie z protokołem podczas pierwszego przesłuchania zostaje zapytany, co ma wspólnego z napadem na bank w Eisenach. Mówi się, że wynajął przyczepę kempingową, samochód do ucieczki. Dwaj rabusie bankowi: martwi, jeden z nich zastrzelił pierwszego, a potem siebie. Ich ciał nie można jeszcze zidentyfikować. Ale znaleziono u niego prawo jazdy.

Chcę przeprosić. Taka jest prawda.

„Zdałem sobie sprawę, dlaczego naprawdę używali mojej tożsamości”.mówi dziś Holger G. Aby istnieć jako grupa terrorystyczna w podziemiu, mianowicie. Aby popełnić morderstwa, ataki materiałów wybuchowych i rabunki. Nie chce niczego o tym podejrzewać. „Przepraszam za to, to prawda”, mówi. Nadal trudno mu pogodzić wizerunek przyjaciół z tym, co wie o nich dzisiaj. Że byli terrorystami. Że go okłamali, użyto.

Holger G., lojalność i towarzystwo są bardzo ważne. Musi powiedzieć trzy razy, że doświadczył „klasycznej edukacji NRD”: „Pionierzy, młodzi pionierzy, FDJ”. Trzy razy, z powodu nerwowości na początku przemówienia, musi zawsze zaczynać od nowa. Mówi zbyt szybko, zbyt ogólnikowo. Przerywa mu prezes Richter Götzl. „Proszę, spróbuj”, mówi wysokiemu mężczyźnie w dżinsach i niebieskiej koszuli. „Mamy czas”. Jeśli nie wszyscy na sali słyszeli wyraźnie pisma oskarżonego, to jest powód do rewizji. Woźnicy rozdają słuchawki w plastikowych torebkach. Beate Zschäpe siada na jednym, powinna właściwie słyszeć, w końcu siedzi tylko pół metra przed swoim byłym towarzyszem.

Razem przeszli poszukiwania domu w 1997 roku. Również mieszkania Uwe Mundlosa i Uwe Böhnhardta zostały przeszukane w tym czasie, z powodu „zakłócania spokoju publicznego przez grożenie aktami przemocy i łamaniem prawa o broni”, zgodnie z aktami Turyngii LKA. W Holger G. skonfiskowano łatę neonazistowską, a książka: „Mój honor jest lojalnością”, zatytułowana zgodnie z mottem SS.

Jego przerażenie działaniami NSU działa uczciwie

Później brakuje lojalności, która spowodowała, że ​​w 2004 roku opuścił prawicową scenę. Towarzysz zdradził go ze swoją dziewczyną. „Gorzkie doświadczenie”, mówi. Holger G., pseudonim „Hucke”, do czasu przeprowadzki do Hanoweru w 1997 r. Członek „Sekcji Jena”, elitarnej podgrupy Turyngii Bezpieczeństwa Wewnętrznego, wraz z Ralfem Wohllebenem, Uwe Mundlosem, Uwe Böhnhardtem i Beate Zschäpe, chce zostać opuszczony. Szczerze opisuje, jak dystansował się od rasistowskiej ideologii, kiedy Lagerist w Hanowerze miał kolegów, którzy byli migrantami „normalnymi i dobrymi”. Jego przerażenie wobec działań NSU działa uczciwie.

Ale alibi do wynajęcia kampera, które „dwaj Uwes” wykorzystali do ich ostatniego napadu na bank, sprawiają, że Holger G. jest jednym z czołowych neonazistowskich oddziałów Hanoweru. Marc-Oliver M., były urzędnik NPD i przywódca niedozwolonego towarzysza, zeznał, że Holger G. towarzyszył mu do sądu z około dziesięcioma innymi, gdzie M. zeznawał przeciwko dwóm antyfaszystom. Że był dwukrotnie na dobrej demonstracji po swoim rzekomym wyjściu, także że były dla niego „przyjacielskimi służbami”, mówi w swoim oświadczeniu, które czyta na piśmie.

To „przyjaźnie” sprawiły, że zasiadł w pokoju A101, oskarżonym o wspieranie grupy terrorystycznej. Żyje teraz w obronie świadków, a nie w swoim „życiu filistyńskim”. Holger G. wydaje się dumny, że pracuje nieprzerwanie od czasu przeprowadzki do Hanoweru. Przebywał również, gdy jego firma zatrudniała od 120 do 21 pracowników, był brygadzistą i radą zakładową. Po długim okresie prywatnej dezorientacji, narkotyków, uzależnienia od hazardu, w 2007 roku poznał swojego obecnego partnera. „Skała w falach” - mówi i „młotek, kobieta”. Nie chciała słyszeć od jego starych przyjaciół. Holger G. zorganizował spotkania konspiracyjne z „Trzema”, kiedy nie było jej w domu.

Holger G. ciężko obciąża Beate Zschäpe

Tylko dwa razy usługa przyjaźni nie była już dobrowolna. Ostatni raz w Hanowerze trójka przyjechała z ciastem i maszynką do strzyżenia włosów. Paszport, który Hoger G. przed laty upłynął, potrzebował nowego. Holger G. mówi nam, że nie chciał już więcej pomagać. Ale Mundlos naciskał na niego - a potem natychmiast ogolił włosy, żeby bardziej przypominał Uwe Böhnhardta na zdjęciach.

A także transport broni powinien być mimowolny. Był rok 2000 lub 2001, przyznaje Holger G. Odwiedził Ralfa Wohllebena w Jenie. Poprosił go o przewiezienie czegoś dla trzech osób do Zwickau i wyjęcie torby z juty z jego sypialni. Dopiero w pociągu poczuł to, co było w torbie: broń.

Beate Zschäpe odebrała go ze stacji kolejowej, a jeden z Uwesów załadował broń do mieszkania.

Holger G. ciężko obciąża swoją byłą dziewczynę Beate Zschäpe. Pewnego razu sędzia pyta dokładnie: „Co masz na myśli, gdy mówisz o Trzech?” „Cała trójka”, mówi Holger G. Więc także Beate Zschäpe.

Człowiek, który był uważany za czwartego człowieka na wczesnym etapie śledztwa, nie chce wiedzieć, co robią jego przyjaciele. Mówi: „Sam fakt, że musiałeś umówić się na konspirację, nie zamroził mojej percepcji: lubiłem tych ludzi”. Dziś wszystko mu żałuje. Kiedy skończy, upada na krzesło, odchyla głowę i jęczy.

Pod koniec procesu interweniuje ojciec zamordowanego Halita Yozgata. Nie pytając o to, co chciał powiedzieć Ismail Yozgat, Richter Götzl upomina go: za komentarze nie jest teraz właściwy czas, powinien teraz usiąść ponownie.

Niektórzy współ-powodowie, którzy przeżyli ofiary NSU mówią po procesie, cieszą się, że przepraszają po raz pierwszy. Nie mogą w to uwierzyć. Wyrzuty sumienia zostały odczytane z kartki. A inny w sali wydaje się mieć wątpliwości. Podczas gdy Holger G. przeprasza ofiary, Ralf Wohlleben odchyla się na krześle i uśmiecha się.

Dla ChroniquesDuVasteMonde na stronie próbnej NSU jest walka Leny. Obecnie raportuje dla ChroniquesDuVasteMonde.com i stern.de.

NSU TS 201 1932r. próba odpalenia (Grudzień 2019).


Holger G., NSU, Beate Zschäpe, Hannover, Jena, policja, Ralf Wohlleben, gra komputerowa, Eisenach